niedziela Październik 22nd 2017

Turkusowe linki, czyli gdzie jeszcze mnie znajdziecie.

Kategorie moich wpisów

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 87000
  • Dzisiaj wizyt: 19
  • Wszystkich komentarzy: 133

Serdecznie polecam

Nowa miłość na moich ustach, czyli jaki produkt podbił moje serce w ostatnim czasie.

Witam was!

Dzisiaj opowiem wam o czymś, co absolutnie podbiło moje serce w ostatnim czasie. Są to matowe pomadki w kremie firmy Essence. Nazywają się one Stay matt lip cream. O tym, że będą one wprowadzone na rynek pisałam wam już tu.

Oczywiście jako maniaczka nowości jak tylko się one pojawiły to pobiegłam do sklepu i kupiłam wszystkie na raz. Dostępne są one w 4 kolorach:

  1. 01 velvet rose – piękny, neutralny róż, idealnie podkreślający naturalne usta
  2. 02 smooth berry – mocny, intensywny, malinowy róż
  3. 03 soft nude – kolor w idealnym odcieniu nude, ciemny beżowy ale nie brązowy, po prostu piękny
  4. 04 silky red – soczysta, piękna, krwista czerwień

Pomadki kosztują 8,99zł za sztukę i kupić je można stacjonarnie w Naturze, Douglasie i niektórych Superpharmach lub w niektórych sklepach internetowych.

Przyznam wam szczerze, że każda z tych pomadek spisuje się troszkę inaczej i też zaobserwowałam już, że u wielu osób różne kolory ścierają się w różny sposób.

Ogólnie jestem zachwycona tymi pomadkami. Są one tańszym odpowiednikiem Manhattan Soft Mat lipcream. Opakowanie są niesamowicie estetyczne i przede wszystkim wytrzymałe. Ja co prawda zauważyłam już, że ścierają mi się z nich niektóre napisy, aczkolwiek ja te pomadki zawsze mam ze sobą w torebce, także to nic dziwnego, a samo opakowanie jest piękne i trwałe.

A teraz co mogę powiedzieć ogólnie o wszystkich:

  • Pomadki dają faktycznie matowe, delikatne wykończenie.
  • Mają konsystencję przyjemnego musu.
  • Moim zdaniem pachną wanilią, aczkolwiek jest to taki zapach wanilii „złamanej” z czymś słodkim. Mi to bardzo, ale to bardzo odpowiada, także ja uwielbiam ten zapach.
  • Utrzymują się na ustach przez wiele godzin (od 3 w górę), aczkolwiek tutaj jest to zróżnicowane w zależności od koloru, więc o tym za chwilę.
  • Nie wysuszają ust, czego na początku bardzo się obawiałam, ponieważ produkty matowe do ust bardzo często mają tendencję do wysuszania – te absolutnie tego nie robią.
  • Mają wygodny i precyzyjny aplikator, tylko niestety moim zdaniem czasem nabiera on za dużo produktu, ale czego można wymagać od pomadki za nie całe 9zł?
  • Są intensywnie napigmentowane, więc nie trzeba ich nakładać dużo.

Niestety co udało mi się zauważyć jeśli nie odciśniemy nadmiaru szminki na waciku to zdarza jej się przenieść na nasze zęby, więc to jest moim zdaniem jedyna wada i trzeba tego pilnować, bo przecież nikt nie lubi kolorowych zębów. Bardzo ważne jest też to, żeby dać tym pomadkom 1-2min na zaschnięcie na ustach, bo inaczej można je bardzo nieładnie rozmazać, a ślady są na prawdę ciężkie do usunięcia.

Co z trwałością?

A więc z moich obserwacji wynika, że najmniej trwałym kolorem jest 01 velvet rose. Jest to kolor, który ja bardzo lubię, aczkolwiek trzeba go pilnować na ustach. Przede wszystkim ściera się najszybciej – po około 3 godzinach nie ma po nim śladu. I byłabym mu w stanie to jeszcze wybaczyć, tylko on ma taką tendencję do rolowania się. Zwija się i robi na ustach coś co przypomina ciasto, tak jakbyśmy miały na ustach podkład wymieszany z pudrem, a nie pomadkę i niestety wygląda to dość nieestetycznie. Także dla mnie jest to najmniej trafiony kolor jeśli chodzi o ścieralność, jednak pomimo wszystko go używam, gdyż jest przepiękny.

Natomiast pozostałe kolory to istne cudo! Czerwień zostaje mi na ustach nawet po 6 godzinach! Oczywiście jest mniej intensywna ale jest i to się liczy. Kolory są bardzo trwałe – spokojnie powyżej 4 godzin. Ładnie, równomiernie się ścierają i nie robią plam i niespodzianek tak jak 01. Są to moi zdecydowani ulubieńcy i maluje się nimi zawsze jak chce mieć pewność, że wyglądam nieskazitelnie przez wiele godzin.

Ogólnie podsumowując powiem wam szczerze, że uwielbiam te pomadki i uważam, że są warte wydania na nich pieniędzy, gdyż kosztują tylko nie całe 9zł a efekty są fenomenalne. Nie mają one jakichś większych wad, trzymają się dobrze na ustach, nie wysuszają – wszystko to co powoduje, że je kocham i nie używam już praktycznie niczego innego do swoich ust.

Tak prezentują się pomadki na sklepowych półkach.

Tak wygląda aplikator.

Kolory od lewej:

  1. 01 velvet rose
  2. 02 smooth berry
  3. 03 soft nude
  4. 04 silky red

Dajcie znać czy używałyście tych pomadek, co o nich myślicie i czy skusicie się na zakup, a ja tymczasem żegnam się z wami, pa!

Komentarze czytelników

2 komentarzy do “Nowa miłość na moich ustach, czyli jaki produkt podbił moje serce w ostatnim czasie.”

  1. CuKinia pisze:

    o Ty też dzisiaj o produkcie firmy Essence :) tak zachwalasz te pomadki, że chyba się skuszę, bo ich jeszcze nie używałam

Komentuj